Wywiad z profesorem Markiem Olbrychtem

22-05-17 Jarosław Drobiniak 0 wpisów

70 lat Liceum Ogólnokształcącego w Dukli

Wywiad z profesorem Markiem Olbrychtem, absolwentem dukielskiego liceum, rozmawiają Zdzisław Zaniewicz i Stanisław Kalita

Olbrycht1.jpg Red. Proszę o bliższe przedstawienie się.

Profesor M. Olbrycht: Jestem historykiem i archeologiem i zajmuję się głównie ludami i kulturami Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej. Studiowałem na UJ, potem na Uniwersytecie w Kolonii i na Uniwersytecie Westfalijskim w Muenster (Niemcy). Na tej ostatniej uczelni byłem doktorantem i potem kilkakrotnie profesorem gościnnym. Obecnie jako profesor zwyczajny jestem kierownikiem Zakładu Historii Starożytnej i Orientalistyki na Uniwersytecie Rzeszowskim, jestem też członkiem Komisji Orientalistycznej PAN w Krakowie. Założyłem międzynarodowe czasopismo naukowe Anabasis. Studia Classica et Orientalia.

Niedługo wyjeżdżam na rok do USA, gdzie otrzymałem profesurę w Instytucie Badań Zaawansowanych (Institute for Advanced Studies) w Princeton, jednej z najlepszych instytucji badawczych na świecie. Opublikowałem kilka książek i ponad 100 artykułów i recenzji naukowych, w większości za granicą (zob. website:  http://rzeszow.academia.edu/MarekJanOlbrycht).

Red.: Ukończył Pan średnią szkołę w Dukli i jak wiem rozpoczął studia w Krakowie. Jak wspomina Pan zderzenie z życiem studenckim umiejętności i wiedzy wyniesionej ze szkoły?

Profesor M. Olbrycht: Na studia na U.J. szedłem bez kompleksów, byłem zresztą olimpijczykiem z przedmiotu historia, co umożliwiło mi wolny wstęp na uniwersytet. Potem były także studia w Niemczech. Liceum w Dukli dało mi bardzo solidny zasób wiedzy i pomogło ukształtować moje zainteresowania. Zawsze podkreślam wysoki poziom tego liceum i mam nadzieję, że wrócą dla niego znacznie lepsze lata. Wychowało zresztą bardzo wielu wspaniałych ludzi – przedstawicieli różnych zawodów.

Red.: Czy w szkole średniej byli nauczyciele, którzy wywarli wpływ na Pana?

Profesor M. Olbrycht: Myślę, że liceum było najważniejszym okresem w mojej edukacji i wtedy właśnie najwięcej się nauczyłem. Pewne inspiracje historyczne zawdzięczam prof. K. Góreckiemu. Niemieckiego świetnie uczyła prof. Szpyt, matematyki prof. Adamczuk, polskiego prof. Czekańska, biologii prof. Walczak, nasza wychowawczyni. Bardzo ważnym dla mnie przedmiotem była łacina, którą zajmująco prowadził prof. Gabryjończyk. Od niego otrzymałem w prezencie cenny słownik grecko-niemiecki Benselera, jako że zacząłem się interesować także greką. Do dziś często korzystam z tego dość sporego tomu. Właściwie trzeba by wymienić nazwiska wszystkich nauczycieli z liceum, każdy z nich dbał o wysoki poziom zajęć.

Red.: Proszę przybliżyć krąg zainteresowań naukowych.

 

Zajmuję się historią i archeologią obszarów Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej,  szczególnie Iranu w okresie przedislamskim. Moja pierwsza książka wydana w 1998 roku w Monachium (po niemiecku) dotyczy Iranu. Wśród zainteresowań są też Aleksander Wielki oraz sztuka wojenna dawnych ludów. Współpracuję z naukowcami z wielu krajów, głównie Iranu, Niemiec, Włoch i USA. Realizowałem projekty badawcze w Iranie, Turkmenistanie, Uzbekistanie, Armenii i Gruzji. Brałem udział w wielu konferencjach naukowych i dawałem wykłady na uczelniach Iranu, Rosji, Włoch, W. Brytanii, USA i innych krajów.

 

Red.: Jakimi teraz posługuje się Pan językami?

Profesor M. Olbrycht.: Znam bardzo dobrze niemiecki, angielski, i rosyjski, ponadto posługuję się włoskim, francuskim, hiszpańskim i perskim (farsi). Studiowałem języki starożytne na UJ i w Niemczech, w tym łacinę, grekę, staroperski, języki średnioirańskie (partyjski i średnioperski), i starohebrajski.

Red.: Czy można wyciągnąć wniosek, że w dzisiejszych czasach znajomość języków obcych ułatwia odnalezienie się w uprawianym zawodzie?

Profesor M. Olbrycht: Niewątpliwie tak. Moja znajomość języków była ważna na każdym etapie studiów i jest kluczowa w pracy naukowej. W świecie nauki (w tym w zakresie historii, archeologii i orientalistyki) musi się publikować wyniki badań w językach zachodnich, aby studia były czytane i używane przez badaczy z całego świata. W ten sposób dokonuje się konfrontacja poglądów i stanu wiedzy. Ale też w wielu innych zawodach dobra znajomość języków jest ważna i umożliwia z reguły lepsze zarobki.

Z. Zaniewicz: Co przekazałbyś uczniom chodzącym dzisiaj do liceum lub gimnazjum?

 

Profesor M. Olbrycht: Niech młodzi ludzie starają się rozwijać swoje zainteresowania i pogłębiać wiedzę. Powinni pamiętać przy tym nie tylko o nauce, ale i o kształtowaniu własnej osobowości. Nie można zatracić rzeczy wyjątkowo ważnej, że chrześcijaństwo to fundament prawdziwego życia. Dzisiaj dobrze to widać gdy Europa zachodnia przeżywa kryzys kulturowy. Dobrze byłoby, gdyby młodzi ludzie pamiętali o dobrych lekturach. Dzisiejszy świat wraz z powszechnym dostępem do Internetu daje wiele szans (także w edukacji), ale stwarza też zagrożenia dla młodych ludzi, w tym uzależnienie od Internetu.

Z. Zaniewicz.: Wrócę do wcześniejszych lat nauki szkolnej. Pytam o lata szkoły w Równem, do której uczęszczałeś, tzw. podstawówki. Ja przez wiele lat pracowałem w tej szkole, i przez parę lat prowadziłem klasę do której uczęszczałeś (…). Jest dla mnie okazją rozmawiać z uczniem który sięgnął szczytów kariery naukowej, będąc profesorem niejednej uczelni. Czy uważasz, że szkoła na najniższym szczeblu edukacji może wpływać znacząco na rozwój zainteresowań dzieci i młodzieży. Sam jako rodzic masz w tej sprawie zdanie wynikłe z doświadczeń z twoimi dziećmi.

 

Profesor M. Olbrycht: Oczywiście znamy się od dziesiątek lat. Przekazałeś swoim uczniom wiele umiejętności. Miałeś bogatą bibliotekę i pożyczałeś uczniom, także i mnie, cenne książki. Szkoła w Równem była w moich uczniowskich czasach świetną placówką i wspominam moją klasę i nauczycieli z dużym sentymentem i respektem. Bardzo dobra szkoła, świetni koledzy i koleżanki o różnych zainteresowaniach, no i bardzo solidni nauczyciele. Dla mnie to były szczęśliwe lata. Zresztą jestem i pozostanę przede wszystkim Równianinem. Tak zatem szkoła podstawowa daje pierwsze ważne umiejętności i dlatego jej rola pozostaje niezastąpiona. Ale moje córki nie były z podstawówki zbyt zadowolone. Czasy i warunki się zmieniły. Ale obok szkoły jest rodzina, dlatego wspomnę także o niej, bowiem wiele jej zawdzięczam.

 

Red.: Jak to rozwijać i doskonalić. Pytam w czasie kolejnej reformy oświaty. Jako nauczyciele akademiccy macie do czynienia z młodzieżą podejmującą studia. Czy są do nich właściwie przygotowani?

Profesor M. Olbrycht: Coraz więcej dyskutujemy w gronie wykładowców na uczelniach polskich na temat ogromnego kryzysu edukacyjnego. Liceum w dawnym kształcie (4-letnie), mimo że funkcjonujące w niełatwych warunkach PRL-u, było z reguły bardzo dobrą szkołą i dawało wraz z maturą świadectwo solidnego wykształcenia. Wprowadzenie gimnazjów było połączone z rozbiciem efektywnej edukacji. Kolejne zmiany sprzed kilku lat przyniosły opłakane rezultaty, gdyż m.in. zdegradowano nauczanie historii w liceach. Ogólnie liczni kandydaci na studia są teraz słabo przygotowani, ich wiedza jest dużo skromniejsza niż ich poprzedników sprzed kilku lat, wielu słabo pisze po polsku. Odbudowa 4-letnich liceów to dobry krok. Ale wraz z tym trzeba zmienić fatalne programy nauczania, które zabijają normalne myślenie, a ćwiczą jedynie mechaniczne rozwiązywanie testów. Trzeba wyrzucić z list lektur fałszywe autorytety i marnych literatów. Kryzys edukacyjny dotyczy też uczelni wyższych, wskutek czego poziom studiów obniżył się. Dwustopniowe studia na większości kierunków funkcjonują nie najlepiej.

No ale mamy wiele możliwości działania i starajmy się je wykorzystać. Na koniec dodam, że Liceum w Dukli wykształciło rzesze wybitnych ludzi i mam nadzieję, że nadal będzie pełnić taką funkcję. Życzę tej szkole, jej nauczycielom, oraz jej uczniom, wszystkiego najlepszego.

Red.: Dziękujemy Profesorowi za rozmowę i cenne uwagi dotyczące polskiej edukacji. Życzymy sukcesów dydaktycznych, w pracy naukowej i efektywnego pobytu na uczelni w USA.

Share